523K views, 600 likes, 13 loves, 210 comments, 121 shares, Facebook Watch Videos from Świat Gwiazd: Nagły, tragiczny wypadek Joanna Jabłczyńska w żałobie
About University of Johannesburg. Vibrant, multicultural and dynamic, the University of Johannesburg (UJ) shares the pace and energy of cosmopolitan Johannesburg, the city whose name it carries. Proudly South African, the university is alive down to its African roots, and well-prepared for its role in actualizing the potential that higher
330K views, 2.4K likes, 616 loves, 444 comments, 792 shares, Facebook Watch Videos from Goniec.pl: Zełenski wydał nowe oświadczenie. "Decydujemy o przyszłości kontynentu"
387K views, 1K likes, 23 loves, 273 comments, 203 shares, Facebook Watch Videos from Świat Gwiazd: Co z pogrzebem Witolda Paszta? Córka przerywa milczenie
A Idz Pan W Cholere Today at 12:35 PM Starszy Pan najpierw skierował w stronę premiera kilka miłych słów, a później wyciągnął z kieszeni coś nietypowego i zadał pytanie 🧐 🤔 See more
Samochód osobowy uderzył w drzewo. W samochodzie został uwięziony kierowca. na pomoc czekał 5 godzin. Druhna próbowała zatrzymywać samochody, chcąc wezwać pomocy, ale… trzy odjechały. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Do dramatycznego w skutkach wypadku doszło w niedzielę, 25 październi
The perfect Ewa pajor Panie idź pan w chuj Wolfsburg Animated GIF for your conversation. Discover and Share the best GIFs on Tenor. Tenor.com has been translated based on your browser's language setting.
MrqJ. WTMW. Lakers 121 Hawks 129 Mecz rozpoczął się gdy jadłem obiad. Włączyłem gdzieś pod koniec trzeciej kwarty, a tam Lakers powyżej stu punktów! Myślę sobie, ale jadą. Zaraz się skończy paliwo i będą tyły. No i były. Czwarta kwarta to była parodia koszykówki. Nie chce mi się wiele komentować, bo nie zasługują. Może tak: Lakers przegrywają mecz, w którym Davis robił pod trzydzieści na 50% z gry. Westbrook dokłada efektywne 20/7/12 wcale nie popełniając przy tym wielu strat oraz najlepszy mecz w karierze zalicza Malik Monk pokrywając wszelkie ewentualne braki: 33 punkty 10 zbiórek 5 asyst na…. 8/14 zza łuku. Pięciu ludzi zalicza dwucyfrową zdobycz, zostaje parę minut by utrzymać się na dziesięciopunktowym prowadzeniu. Wuja tam! Hawks wygrywają ostatnią odsłonę 38:20. Oddają trzy rzuty spod kosza. Cała reszta to dystans sześciu metrów lub dalej. Z szesnastu dalekich prób wpadają cztery. Na dwie minuty do końca jest remis 121:121, ale dalej punktować już będą wyłącznie Hawks. Malik Monk odpali trzy niecelne trójki, a Russ cegłę z pełnego biegu spod obręczy. Clippers 115 Hornets 90 Szerszenie chwilowo straciły żądło. Nie grają Hayward i Oubre dodający ekipie wszechstronności i dynamiki. Zespoły przeciwne nauczyły się ciasno kryć Roziera i wchodzącego z ławki PJ Washingtona. Obaj panowie zaliczą w tym meczu 7/28 z gry. Prądu zabrakło, a defensywna? A defensywa jest niezmiennie zła. Dobry scouting Ty Lue, zmiennicy (Kennard, Boston Jr, Winslon) dominujący spotkanie. W pojedynku rezerw 62:21! Ot i cała różnica. Blazers 116 Bulls 130 No cóż, obie strony zatrudniają dynamicznych strzelców. Nazwiska jak CJ McCollum, Anfernee Simons, Norman Powell, Zach LaVine, DeMar DeRozan czy Nikola Vucevic znane są doskonale kibicom regularnie czytającym GWBA i nie tylko. Trudno utrzymać technicznego CJ-a, bo nie ma słabych stron ofensywnie. Simons to materiał na Most Improved Player, bezpośredni powód dla którego Blazers realnie myślą teraz nad transferem CJ-a. Powell dynamikę ma piekielną, nawet jeśli pod kosz jeździ zazwyczaj w prostej linii. O walorach tercetu Bulls przekonywać nikogo chyba nie potrzeba. Przez dwadzieścia minut ostrzeliwali się równo, a potem LaVine zaliczył 3+1, punkty dołożył Vucevic, a kwartę wykończył DD. Do przerwy gospodarze mieli więc 3-4 posiadania przewagi, które nieznacznie powiększyli w drugiej połowie, jak zresztą widać na załączonych obrazkach. Wszystko za sprawą nie tylko dużego kalibru talentów, ale i współpracy. Ruch piłki po stronie Chicago bywa momentami imponujący. Widać, że się lubią. Cavaliers 105 Pistons 115 Wbrew szacunkom bukmacherów, którzy ma się rozumieć nieomylni nie są i nigdy nie będą. Cavs prowadzili dziewięcioma punktami w czwartej kwarcie, ale przez kolejnych OSIEM MINUT zdołali zdobyć w sumie DWA PUNKTY! Do tego czasu Pistons byli już jedenastoma z przodu. 22:2! I dlatego tak ważną postacią w tym zespole był Ricky Rubio. Dziwne, że trener Bickerstaff nie przerywał gry kiedy gospodarze wyraźnie nakręcali się kolejnymi trafieniami. Lineup z czterema (!) non-shoterami na placu (Rondo, Okoro, Mobley, Allen) to również okazała się woda na młyn Pistons, którzy zamknęli się pod koszem w oczekiwaniu na zbiórkę. No i jeszcze dziewięć spudłowanych rzutów wolnych Cavs. Dobrze chociaż, że “nasz człowiek” Cade Cunningham się przełamał po ostatnim meczu (19 punktów 10 zbiórek 10 asyst) choć początek tegoż spotkania również nie wyglądał obiecująco (0/10 z gry!) Najlepszym strzelcem meczu Saddiq Bey (31 punktów) ale autorów sukcesu było więcej (Frank Jackson, Trey Lyles, Rodney McGruder). Walczyli i to się liczy. Mavericks 108 Magic 110 Kolejna niespodzianka tej nocy, ale co ostatnio pisałem? Do składu wrócili strzelcy i sporo talentu obwodowego zebrało się w Orlando. Takiego powiedziałbym niewdzięcznego do krycia i zadziornego. No bo tak: Franz Wagner (18 punktów 9/15 z gry) spóźnionego obrońcę minie samą techniką i wiele się przy tym nie będzie zastanawiał. Niby biały i szczupły, ale mierzy 208 cm wzrostu więc powodzenia. Triple threat position ma opanowane do perfekcji. I to właśnie layup tego młodego człowieka w ostatniej minucie meczu przełamał remis. Cole Anthony to prze/ambitny, dynamiczny zawodnik, który co wieczór będzie testował swoje możliwości i wywierał presję na obronę. Jalen Suggs to samo, wysoki pick draftu. Obaj dziś zebrali najwięcej atencji i kiepsko rzucali, ale zaletą tego składu, jak próbuję Wam przekazać, jest właśnie głębia. Na to wchodzą partyzanci z ławki: atleta, nie do zablokowania Terrence Ross (też słabo rzucał) Gary Harris (brak słabych punktów, przecież do niedawna starter w Denver) Mo Wagner rozciągający grę oszukany center oraz Chuma Okeke (power forward w stylu Roberta Covingtona) w tym wypadku bohater spotkania, autor linijki 19/5/4/3 na 70% skuteczności z gry. Sorry panie Doncic (34 punkty 12 zbiórek 11 asyst) ale wszystkich pokryć się nie da. Triple-double tym razem poszło z dymem, bez sensownie. Usprawiedliwienie od mamy: dla Mavs był to mecz dzień po dniu z przelotem z Teksasu na Florydę. Po drodze stracili jeszcze Porzingisa, który nie, nie wypadł z samolotu, ale uszkodził kolano w poprzednim spotkaniu, o czym zresztą donosiłem. Nuggets 136 Bucks 100 Joker pochwalił Giannisa, uznał że sam chciałby podobny sukces osiągnąć z chłopakami z Denver, a następnie usadził obrońców tytułu na tyłku. Przy nazwisku Serba pojawiło się 18 punktów 9 zbiórek i 15 asyst. Po parkiecie pląsał 28 minut, czyli 6-7 mniej niż zazwyczaj, a przy tym była to praca lekka i przyjemna. Podania szły jak zawsze, z precyzją i czułością, a koledzy trafiali i to jak! W całym spotkaniu dziewięciu różnych graczy Nuggets osiągnęło kolektywne 23/43 zza łuku! Co za tym idzie Bucks nie pobiegali sobie do kontrataku, łatwych punktów, miejsca na rozpęd, ani otwartych przestrzeni nie widzieli. Sprawdź to podanie! Biała flaga została wywieszona jeszcze przed końcem trzeciej kwarty, taki to był mecz. Przyznam szczerze, nie spodziewałem się. Dla ekipy Denver to przełamanie, dawno tak nie trafiali, było dokładnie na odwrót, bicie jak kulą w płot. Między innymi stąd najwyższe w karierze punktowe zdobycze Jokica, który uwierzcie, wcale nie ma ciśnienia na bycie czołowym strzelcem NBA. Przecież to widać od razu, to jest point-center rasy pass-first. Kto to mówił, że zdobyte punkty cieszą jedną osobę, a asysta cieszy dwie? Magic Johnson? Za długo przy tym siedzę, rejestr się zaciera. Jazz 106 Wolves 126 Katastrofalnie wygląda defensywa bez Rudy’ego Goberta. Na domiar złego Joe Ingles uszkodził kolano, a Donovan Mitchell został objęty ligowym protokołem bezpieczeństwa dotyczącym urazów głowy. Podejrzewa się u niego wstrząśnienie mózgu i prewencyjnie od gry odsuwa. To już siódmy mecz, który opuścił. Jednocześnie jest to piąta z rzędu porażka Utah. Pierwsza połowa względnie wyrównana. Tamy puściły dopiero w trzeciej kwarcie. Gospodarze za sprawą Karla Townsa, Jordana McLaughlina (McŚmieszek zastępował na rozegraniu D’Angelo Russella) a przede wszystkim Jadena McDanielsa… wyrwali do przodu na piętnaście punktów. Cała wymieniona trójka zaliczyła skuteczność 24/32 z gry czyli 75% (!) w tym 8/9 zza łuku. A teraz patrz zdanie pierwsze. Spurs 110 Suns 115 Chris Paul rozdał DZIEWIĘTNAŚCIE asyst (plus 20 punktów i 8 zbiórek). Suns wygrali czterdziesty mecz z 49 dotąd rozegranych. Phil Jackson miał kiedyś teorię, że materiał mistrzowski to 40 zwycięstw przed odniesieniem 20 porażek. Suns w takim układzie to hegemon. Powtarzam i ciekaw jestem czy będę miał słuszność. Phoenix brakuje gabarytu, w szczególności na pozycji silnego skrzydła, w szczególności w ustawieniu, które prezentują z wysoko rotującym w obronie centrem i wymianą pozycji. San Antonio bez trójki czołowych zawodników: Dejounte Murraya, Derricka White’a i Kuby Poeltla. Dziwna koincydencja, że akurat w jednym czasie zaniemogli. W sztabie Gregga Popovicha chyba uznali, że są przeciążeni, a mecz i tak był “nie do wygrania”. Czy naprawdę był? Toć przecież Spurs dyktowali warunki przez 3/4 zawodów! Prowadzili jedenastoma bodaj na koniec trzeciej kwarty. Lonnie Walker, Doug McDermott i Keldon Johnson dosłownie szaleli. A potem Suns na nich siedli. CP3 zapalił fajkę z półdystansu, jak dziadek szykujący się do opowiedzenia wnuczkom bajki na dobrano. Devin Booker trafiła dwie następujące po sobie trójki i tyle było z prowadzenia. W końcówce dyskusyjnie odgwizdany błąd kroków, ale koniec końców hierarchia została przywrócona. Nadzieje kibiców rozpala najmłodszy chyba gracz ligi Joshua Primo (dwunasty pick draftu dopiero co skończył 19 lat). Młody mierzy 193 cm wzrostu, gra z dużą pewnością siebie, a jego największą zaletą są rzuty do kosza. Co ważne, jest przy tym nieegoistyczny, to znaczy rozróżnia pozycję dobrą od znakomitej i klapek na oczach nie ma. Dziś zrobił 13 punktów przy 3/4 zza łuku, ale też 5 strat popełnił. Kozioł i decyzyjność potrzebują pracy, ale warunki ma super. Taki podobny chłopak co Anfernee Simons z Portland. Dobrego dnia wszystkim. b
Przez Dawid71 Mam problem z sąsiadem. Sytuacja wygląda tak, że jakiś niecały rok temu, jeden pan wrócił po kilku latach mieszkania w mieście. Chyba mu tam jakiś biznes nie do końca wyszedł i wrócił w rodzinne strony. Ogólnie ciężko się z nim dogadać. Gość ma coś koło 30 na karku. Problem polega na tym, że chyba zapomniał jak wygląda życie na wsi. Jego dom stoi niedaleko mojego gospodarstwa, i z jakiegoś powodu zaczęło mu to moje gospodarstwo przeszkadzać. Zwraca mi uwagę na zwykłe czynności, a to że hałasuje, a to że brzydko pachnie, że nie może spokojnie posiedzieć. Ostatnio zrobił grilla w sobotę i się czepiał, że jeżdżę taką polną drogą położoną obok jego działki i, że mu się kurzy. Było sucho to jak jeździłem traktorem jakiś pył się z ziemi podniósł, ale to tak zupełnie w granicach normy. Zaczął wygrażać się, że naśle na mnie kontrole, ja mu powiedziałem, że nic złego nie robię i że jak mu się nudzi to dopiero mogę mu zrobić życie ciekawsze. Gość się nie uspokaja. Jego działa jest otoczona z dwóch stron przez moje pole, mógłbym mu nawieźć trochę gnoju i zostawić na jakiś czas i zapytać czy chce dalej ze mną wojować. Czy jest coś o czym muszę pamiętać stosując taką strategię, czy mogę śmiało wywalać. Może macie jakieś doświadczenia z podobnymi sprawami, czy takie coś zadziała na miastowych? Myślę też o gnojowicy.
... z takim życiem! Codziennie w nocy zastanawiam się, po cholerę ja w ogóle się urodziłam?Jestem beznadziejna. Brzydka, gruba, mam okropny charakter... Nie wzbudzam zainteresowania. Wszystkie wzbudzają a ja odkąd pamiętam dostaję po dupie. Za to ile mam braci! O matkooo... tylu braci to ja chyba nigdy nie miałam. Dlatego właśnie im nie wierzę... facetom. Tu się do mnie przytula, tu próbuje mnie pocałować a tutaj mówi mi, że jestem dla niego jak siostra! Jakie to beznadziejne...Tak beznadziejne, jak ja...Nie dość, że mam ogólne problemy, to jeszcze problemy z nimi i ze po ostatniej wielkiej porażce nie podniosę się do końca życia. Nigdy nikomu nie zaufam, nigdy do nikogo się nie przywiążę. To wszystko bez sensu... To tak bardzo boli a moja psychika chyba nie jest w stanie znieść więcej. Ile można? Mnie i tak w życiu nic dobrego nie czeka, więc po co mi większa ilość kopniaków? O jaki mam podły te studia. Nie chodzę tam już, bo się nie da. Bo mam dosyć. To wszystko się tak we mnie kumuluje, że ja naprawdę zastanawiam się, czy to ja jestem trefna? Czy świat jest trefny?Co jest ze mną nie tak, że mężczyźni omijają mnie szerokim łukiem? Przestałam już to wszystko rozumieć... Myślałam, że ten temat do mnie już nie wróci, ale jednak wrócił jak bumerang, ze zdwojoną siłą. Po prostu tak jakbym dostała obuchem w łeb. Tak się czuję... Ktoś mnie ostatnio bardzo zranił, wykorzystał i powiedział tak wiele niemiłych rzeczy, że chyba sama w to wierzę... Jestem okropna... beznadziejna... tak mi się już wyryło w głowie...Bo jeżeli nie... to co jest grane?
a idz pan w uj